Nie mam pojęcia, jakie powody do stworzenia Kaca miał Bóg, ale niedokładnie to dzieło przemyślał.
Od kiedy skończyłam osiemnaście lat, mama za każdym razem jak mnie widzi wypomina mi – poza moją gorzką samotnością – palenie tytoniu. Bo młoda kobieta powinna pachnieć perfumami, bo kaszlę, bo zniszczy mi się skóra, bo rak… Gdybym przejmowała się rakiem, musiałabym chodzić w dezynfekowanej do sekundę masce antybakteryjnej na ustach, żeby czasami nie stać się biernym palaczem, stojąc na przystanku albo wchodząc do biura Czekam-Na-Impotencję. Lubię palić, mam słabość do fajek, zwłaszcza smakowych; czekoladowe, wiśniowe… Swoją drogą, zawsze, gdy wychodzę na balkon „dotlenić się”, z bloku naprzeciwko uśmiecha się do mnie całkiem przystojny gość. Szkoda tylko, że ma żonę i córkę, palant.
Wczorajsze wesele siostry nie obeszło się, oczywiście, bez wydarzeń, dzięki którym najserdeczniej żałuję, że nie uciekłam z niego już po ślubie, choćby po to, żeby gnić na balkonie. I patrzeć się na tego niemiłosiernie pięknego dupka. Było tak potwornie cudowne, że na samo wspomnienie mam dość. Oczywiście, cieszę się, że rudzielec siostry ma piękne, orzechowe oczy i wielkie usta. Że – nie zaczynamy zdania od „że” – patrzy na nią jak na osiemnasty cud tego świata. Niezmierną radość sprawiał mi widok tych wszystkich szczęśliwych par, jakie przewijały się przed moimi oczyma i nieustanne komentarze kuzynek, cioć, sąsiadek, koleżanek z pracy Moni oraz całej reszty tej plotkarskiej zgrai, dotyczące mojego przytycia. Też by tyły, mając w domu tylko kota, artykuł o impotencji do napisania i zamrażarkę pełną lodów.
Ostatnio jakoś wysypało się na ulicach tej zakochanej gówinarzerii i dziewiętnastek w ciąży albo młodych tatuśków, dumnie wiozących wózeczki z dzieciakami. Ostatnio bardzo mi to przeszkadza. Ostatnio piję dużo kawy i palę całkiem sporo papierosów. Ostatnio przestałam depilować nogi, że o okolicach bikini nie wspomnę. Ostatnio… jestem lekko sfrustrowana.
Patrzę w lustro i widzę dwudziestodwu(no dobrze, może –siedmio)latkę z podkrążonymi oczyma, spraną czerwienią na włosach i nową ilością (!) zmarszczek. Miewam wrażenie, że głębsza analiza mojej głowy odnalazłaby kilka siwych włosków. Czuję się stara, zużyta, wymemłana. Chyba trochę tęsknię za zbieraniem męskich skarpetek z pomidorowej i nawet tym wycieraniem smarków. Za tym, aby znowu mieć dla kogo malować się i chodzić do fryzjera, smarować balsamami, kupować ładną bieliznę, a tę babciną zamknąć w najgłębszej szufladzie.
Nawet Elka, czterdziestka z działu kulinarnego Twojego Dnia ostatnio sobie kogoś znalazła. Zaczęła nosić dekolty i wymieniła te okropne, szare spódniczki z jakiegoś ohydnego filcu na całkiem seksowne jeansy. Ten cały łowca impotencji też ma jakąś pannę, podobno spotyka się z lekarką. A ja? A ja myślę, piję kawę, palę papierosy i rozczulam się nad brakiem erekcji u młodych mężczyzn.
Jestem żałosna.