środa, 9 lutego 2011

II 15 września, 2009 Pamięć II

              Nie mam pojęcia, jakie powody do stworzenia Kaca miał Bóg, ale niedokładnie to dzieło przemyślał.
                 Od kiedy skończyłam osiemnaście lat, mama za każdym razem jak mnie widzi wypomina mi – poza moją gorzką samotnością – palenie tytoniu. Bo młoda kobieta powinna pachnieć perfumami, bo kaszlę, bo zniszczy mi się skóra, bo rak… Gdybym przejmowała się rakiem, musiałabym chodzić w dezynfekowanej do sekundę masce antybakteryjnej na ustach, żeby czasami nie stać się biernym palaczem, stojąc na przystanku albo wchodząc do biura Czekam-Na-Impotencję. Lubię palić, mam słabość do fajek, zwłaszcza smakowych; czekoladowe, wiśniowe… Swoją drogą, zawsze, gdy wychodzę na balkon „dotlenić się”,          z bloku naprzeciwko uśmiecha się do mnie całkiem przystojny gość. Szkoda tylko, że ma żonę i córkę, palant.
                Wczorajsze wesele siostry nie obeszło się, oczywiście, bez wydarzeń, dzięki którym najserdeczniej żałuję, że nie uciekłam z niego już po ślubie, choćby po to, żeby gnić na balkonie. I patrzeć się na tego niemiłosiernie pięknego dupka. Było tak potwornie cudowne, że na samo wspomnienie mam dość. Oczywiście, cieszę się, że rudzielec siostry ma piękne, orzechowe oczy i wielkie usta. Że – nie zaczynamy zdania od „że” – patrzy na nią jak na osiemnasty cud tego świata. Niezmierną radość sprawiał mi widok tych wszystkich szczęśliwych par, jakie przewijały się przed moimi oczyma i nieustanne komentarze kuzynek, cioć, sąsiadek, koleżanek z pracy Moni oraz całej reszty tej plotkarskiej zgrai, dotyczące mojego przytycia. Też by tyły, mając w domu tylko kota, artykuł o impotencji do napisania i zamrażarkę pełną lodów.
                Ostatnio jakoś wysypało się na ulicach tej zakochanej gówinarzerii i dziewiętnastek w ciąży albo młodych tatuśków, dumnie wiozących wózeczki z dzieciakami. Ostatnio bardzo mi to przeszkadza. Ostatnio piję dużo kawy i palę całkiem sporo papierosów. Ostatnio przestałam depilować nogi, że o okolicach bikini nie wspomnę. Ostatnio… jestem lekko sfrustrowana.
                Patrzę w lustro i widzę dwudziestodwu(no dobrze, może –siedmio)latkę z podkrążonymi oczyma, spraną czerwienią na włosach i nową ilością (!) zmarszczek. Miewam wrażenie, że głębsza analiza mojej głowy odnalazłaby kilka siwych włosków. Czuję się stara, zużyta, wymemłana. Chyba trochę tęsknię za zbieraniem męskich skarpetek z pomidorowej i nawet tym wycieraniem smarków. Za tym, aby znowu mieć dla kogo malować się i chodzić do fryzjera, smarować balsamami, kupować ładną bieliznę, a tę babciną zamknąć w najgłębszej szufladzie.
                Nawet Elka, czterdziestka z działu kulinarnego Twojego Dnia ostatnio sobie kogoś znalazła. Zaczęła nosić dekolty i wymieniła te okropne, szare spódniczki z jakiegoś ohydnego filcu na całkiem seksowne jeansy. Ten cały łowca impotencji też ma jakąś pannę, podobno spotyka się z lekarką. A ja? A ja myślę, piję kawę, palę papierosy i rozczulam się nad brakiem erekcji u młodych mężczyzn.
                Jestem żałosna.